To jest Nasza Kolej
Od 105 lat marka H. Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych buduje polski przemysł. Dziś jej produkty jeżdżą po całym kraju, a firma wkracza w kolejny etap dynamicznego rozwoju. Na czele spółki stoi menadżer z wieloletnim doświadczeniem, Jerzy Woliński, Prezes Zarządu, dla którego największy w historii FPSu kontrakt na 300 wagonów plus opcjonalnie 150 oraz na Elektryczne Zespoły Trakcyjne dla województw lubuskiego i lubelskiego to krok milowy w ponad stuletniej tradycji fabryki. To właśnie w tym wyjątkowym miejscu odbyło się lutowe spotkanie Wielkopolskiego Klubu Kapitału, podczas którego mogliśmy zwiedzić fabrykę, poznać jej historię i plany na przyszłość.

Spotykamy się w Fabryce Pojazdów Szynowych, przy ulicy 28 Czerwca 1986 roku. Zarząd firmy, w składzie Jerzy Woliński, Prezes Zarządu, Wojciech Pyka, Członek Zarządu ds. Finansowych oraz Piotr Wasilewski, Członek Zarządu ds. Technicznych chętnie opowiadają o bieżącym funkcjonowaniu fabryki, realizowanych kontraktach. Na lutowe spotkanie przyszło ponad 60 osób, by poznać „od kuchni” ponad 100-letniego, nowego członka Wielkopolskiego Klubu Kapitału.
Zapraszamy do lektury rozmowy z Jerzym Wolińskim, Prezesem H.Cegielski – Fabryka Pojazdów Szynowych, w której opowiada on o ambitnych planach Fabryki i wyzwaniach jakie przed nią stoją.
Cieszymy się, że dołączyliście Państwo do WKK.
Jerzy Woliński: Cała przyjemność po mojej stronie. Bycie częścią klubu to dla nas duże wyróżnienie.
Porozmawiajmy o rekordowym kontrakcie dla PKP Intercity na budowę 300 wagonów. Dziś wiemy, że nie zostanie zrealizowany w terminie. Dlaczego?
Umowa na dostawę 300 wagonów została zawarta w 2024 roku. Moim zdaniem poprzedni zarząd popełnił błąd prezentując prototyp wagonu drugiej klasy, podczas targów Trako, który przyniósł sporo negatywnych opinii – zarówno ze strony pasażerów, jak i PKP Intercity oraz Ministerstwa Infrastruktury. Dzisiaj my musimy mierzyć się z konsekwencjami tej decyzji. Niestety czasu nie cofniemy. Możemy zmienić jednak wygląd finalny wagonów, nad czym pracujemy wraz z Zamawiającym. Poprawiony wagon ma poszerzone drzwi wejściowe do przedziałów, wprowadziliśmy eleganckie oświetlenie nastrojowe, które ociepli wnętrze przedziału. Zmianie ulegną też okładziny czy wykładziny korytarza – do tej pory mieliśmy to w monokolorze, który nie przypadł do gustu odbiorcom. Docelowo zyskają więcej barw, co ożywi przestrzeń. Stolik i śmietnik zostają pod oknem, ale zmodyfikowane w kontekście uwag, że wcześniej przykrywka śmietnika była stolikiem. Teraz te funkcje są rozdzielone. Z krytyką spotkały się także fotele, nad którymi również pracujemy – te zaprezentowane podczas targów rozwiązanie nie było wówczas docelowym ani finalnie uzgodnionym z Zamawiającym.
Odpowiadając na pytanie: bardzo wiele elementów dla wagonów 2 klasy przedziałowych było już przez nas zamówionych, a po zmianach musimy zamówić nowe. Wytworzenie każdego komponentu to proces i czas. To jeden z elementów, który wpływa na terminowość kontraktu. Drugi to nowelizacja ustawy NIS2 o cyberbezpieczeństwie, w wyniku której niektóre rzeczy trzeba zrobić inaczej.
Jest Pan Prezesem od niedawna, jak ocenia Pan ten czas?
Przed nami dużo pracy. Musimy pozbyć się balastu sytuacji, która wcześniej miała miejsce. Niestety dotyczyła ona również decyzji zarządczych i wpłynęła na opinię o całej spółce – pracujemy nad tym, żeby to zmienić. Uważam jednak, że nowy zarząd, jak i osoby na kluczowych stanowiskach – jest w stanie temu sprostać. Sfera produkcyjna działa dobrze. Więcej wyzwań jest w obszarze administracji i procesów wewnętrznych. Musimy je uporządkować, wdrożyć odpowiednie procedury i zasady działania. To dzieje się codziennie.
Wszyscy – zarząd i pracownicy – mamy świadomość, że musimy zmienić sposób funkcjonowania firmy, dokończyć ważne kontrakty i poprawić organizację pracy. Jest tutaj bardzo dużo do zrobienia, ale praca jest ciekawa, a region piękny. Dla mnie osobiście to jedno z większych zawodowych wyzwań. Chcemy też otworzyć spółkę na nowe kierunki rozwoju. Jeśli będzie wola z wielu stron, rozpoczniemy procesy, które pozwolą postawić FPS na nowych torach – i mam nadzieję, że będę miał okazję je doprowadzić do końca.
Czy jest szansa, że FPS stworzy swój własny wagon i wejdzie z nim na rynki zagraniczne – albo polski?
Mamy takie ambicje, jak każda firma tego typu. To jednak bardzo trudne zadanie. Rynki są chronione, a każdy produkt musi uzyskać homologację w danym kraju. To nie jest kwestia miesięcy, ale często lat. Jeśli będziemy mieli pewność, że jesteśmy w stanie pozyskać odpowiednie dokumenty, będziemy myśleć o wejściu na inne rynki. Natomiast startowanie w postępowaniach bez gwarancji homologacji byłoby ryzykowne – można wyprodukować pojazdu, którego nie da się nigdzie użyć. Na to nie możemy sobie pozwolić.
Kontrakt z Intercity kończy się około 2030 roku. Załóżmy, że całość zostanie zrealizowana. Co dalej?
Zakończenie tego kontraktu, a także innych projektów, które prowadzimy, postawi firmę w zupełnie innym miejscu. Poza wagonami dla Intercity realizujemy również dwa istotne projekty dla województw lubuskiego i lubelskiego – elektryczne zespoły trakcyjne. Ich udana realizacja da nam nowe kompetencje.
Chcemy startować w kolejnych przetargach, ale tu także wymagane są dokumenty i certyfikaty, nad którymi trzeba długo pracować. Nie zamykamy się też na współpracę zagraniczną – szukamy partnerów, bo wiemy, że samodzielne wejście na rynki europejskie bez odpowiedniego przygotowania nie byłoby możliwe.
Rynek kolejowy w Polsce i Europie będzie się rozwijał. To perspektywa wielu lat, a może nawet dekad. FPS może w tym uczestniczyć, o ile będzie konsekwentnie budował kompetencje i jakość.
Czego Panu życzyć?
Myślę, że przede wszystkim spokoju i wspólnego działania. Żebyśmy razem – wszyscy pracownicy, a jest nas ponad 500 osób – wyszli z tego trudnego okresu. Część problemów jest bardzo poważna i nie o wszystkich na co dzień mówimy, bo nie każdy musi je dźwigać.
Chciałbym, abyśmy przeszli ten etap fermentu i odbudowy, a pracownicy mogli powiedzieć, że warto być częścią tej firmy. Tego życzyłbym sobie i nam wszystkim.



